4 grudnia 2016

Minęło juz trochę czasu. Ba! Dwa lata – leci niemiłosiernie. Obudziłam sie dzisiejszego poranka z potrzebą zrobienia rachunku sumienia.

Nie zdałam matury, wyprowadziłam sie z domu, wynajęłam mieszkanie w mieście, pracowalam duzo, zdałam maturę, rzucilam prace, studiuję.

Piłam, bawiłam się, randkowałam, żadnych poważnych związków na koncie.

Moje życie nabrało całkowicie innego tempa, w pewnym sensie stałam sie osobą „dorosłą” odpowiedzialną za siebie. Ale… mimo to dalej jestem tą piętnastolatką, która zajrzała tu po raz pierwszy z ogromną potrzebą miłości i zrozumienia, po prostu teraz moje problemy wyglądają nieco poważniej.

Zawsze zastanawiałam się jak to jest mieć plan i tak bardzo dążyć do jego wykonania i nagle kiedy osiągasz już wszystko… to nie wiesz co dalej. Rok 2016 z pewnością mogę zaliczyć do tych udanych. Szybki, dobry, obfitujący w nowe doświadczenia, nagrody, wzloty, upadki. Końcówka jednak znów mnie zabija, wiadro herbaty i seriale. Dokładnie tak, jakbym znów miała 15 lat. Czy to źle?

Ciężki to wszystko kawałek chleba, dlatego jak na razie poleżę, a potem wstanę.

Nieoczekiwanie ktoś jeszcze o mnie pamięta – to całkiem miłe.

tia

1 lutego 2015

Może to wyda sie nudne, ale znowu czuje sie jakbym kazdego dnia rozpadała się na nowo – znajome uczucie. Żadnej euforii. Dwa tygodnie dobrego = miesiac męczarni.

Zaczynam się powoli zastanawiać za co zawsze dostaje tak po dupie. Czy to ze mna cos nie gra czy z innymi?

Poza tym nie mam planu. Zostało mi rozpaczliwie mało czasu, a nie podjęłam działań. Zawiodłam sama siebie i to uczucie działa na mnie cholernie destrukcyjnie. Błagam, ześlijcie na mnie cos co kopnie w mnie w dupe tak potężnie.

to samo, jak zawsze

31 sierpnia 2014

Tak naprawdę wydaje mi sie, że w moim życiu nigdy nic nie zmieni się tak radykalnie. Kolejny raz utknęłam w miejscu pełnym niechęci i braku motywacji. Znowu mam ochotę zawinąc się w kołdrę i leżeć, leżeć. Pogoda nie sprzyja, ludzie nie sprzyjają. Mamy 31 sierpnia, a to oznacza, ze juz jutro zaczynam ostatni rok mojej edukacji. Ostatni rok, w którym powinnam wziąć się w garść i mieć plan, ale… ja nie mam planu. Co będę miała ze starań skoro nie wiem co dalej? Cholernie boję się, że moi bliscy nie zaakceptują żadnej mojej decyzji, że moje zdanie spotka sie z dezaprobatą. Chciałabym móc sama za siebie odpowiadać jednak nie wiem czy to możliwe pośród całej presji, która uderza mnie. Wiem jedno – muszę mieć plan i to całkiem szybko.

Cały czas tęsknie za ludźmi, którzy ode mnie odeszli. Cały czas tęsknię za ludźmi od których odeszłam. Nie wiem jednak czy cała moja tęsknota ma jakiś sens, skoro ludzie w 90% są potworami, a ja razem z nimi. Kolejny punkt: nie krzywdzić innych, nie dać się krzywdzić.

znowu i znowu

6 stycznia 2014

Przez długi czas miałam wrażenie, ze wszystko się zmieni wraz z nowym otoczeniem, innymi obowiązkami. Jakże okrutnie się myliłam! Wiele osób może zarzucić mi, że się nie staram niczego zmienić, że czekam na gwiazdeczkę z nieba… Otóż nie. Po prostu po dłuższym czasie stwierdziłam, że nie mam siły już starac się za wszystkich innych.

Musze przyznać, że zrobiło sie źle. W domu średniawo co nie pozwala mi się skupić na wielu ważnych rzeczach. Wszystko odbija się na mnie tak bardzo a ja czuje sie maleńka i słaba. Zmiękłam straszliwie chociaż tyle razy obiecywałam sobie żeby być twarda. Kiedy buduje na nowo wokół siebie swoją tarczę to przyłązi z butami ktoś, kto topi ten lód i burzy wszystko a potem wyrzuca mnie ze zdwojoną siłą. I zaczynam od nowa, znowu i znowu.
Nie potrafię już pisać tak szczerze jak kiedyś. Jestem przesycona zbyt wielkim strachem i nie umiem już nawet rozmawiac sama ze sobą o rożnych złych rzeczach. Nie chcę wyjść na zrzędę, bo w ostatnim roku zdarzyło się kilka całkiem milych rzeczy w moim życiu, ale to nie jest żadna rekompensata za wszystkie złe. Jestem już bezsilna wobec tego wszystkiego.

Obiecałam sobie, że już nigdy tu nie wrócę. Czy powrót jest oznaką słabości? Może po prostu nie warto opuszczać takich miejsc?

Wróć. Czasami.

21 października 2012

Odnoszę wrażenie, że moje życie łamie mi serce i zabija mnie każdego dnia. Ciągle i ciągle. Nienawidzę tego. Miałam ogromną nadzieję, że zacznę od nowa, ale nic z tego. Ktoś przewidział dla mnie inny plan najwyraźniej. Słyszę, ze narzekam. Mówią to ludzie, którzy wiedzą o mnie dosłownie nic i męczy mnie to, że śmią oceniać, bo na jakiej podstawie?

Posypałam się znowu. I chociaz fizycznie czuje sie dobrze to mój mózg wysiadł. Kompletnie. Duzo pracy, bardzo dużo.

Nowy początek

24 lipca 2012

Czasami siedzę wieczorami i widze jak bardzo wszystko mi ucieka. Przelatuje koło mnie i w ogole mnie nie dotyczy. czasami żałuję, ze marnuje tak wiele, ale co zrobic. czas na liceum, nowych znajomych, nowe życie. Musze odpocząć i czekam na to tak długo. Poza tym jestem samotna. Zabawne prawda? Otacza mnie mnóstwo ludzi, a ja wciąż czuję samotność. Czasami wydaje mi się, że będzie towarzyszyła mi już zawsze i boje się. Boje sie jak cholera. Staram sie dzialac i czasami nie mam siły. Wakacje ulatują mi tak szybko, ze nie zauwazylam kiedy uciekły mi 3 tygodnie. Musze sie zmobilizowac do działania. Już czas. Czas na nowy początek.

30 maja 2012

Doprawdy pogubiłam się już w tym, co sie u mnie dzieje. Przez dłuższy czas zwyczajnie dobrze sie bawiłam i byłam wesoła, a telefon od jednej osoby, która naciska sprawił, ze znowu zaczełam sie bardziej zastanawiać niż działać. Kiedy juz zaczyna mnie to meczyc, to przyklejam swój najwspanialszy usmiech numer 6 i wychodzę do ludzi.

Ostatnio 4 dni troche wyrwane z życia. Zakochałam sie w Krakowie i zawsze chętnie będę do niego wracała. Dobrze też spotkać starą znajomą. Cieszy mnie, kiedy widze kogos tak rzadko, a jednak czuje sie z ta osobą swobodniej niż sama ze sobą.

Zostały dwa tygodnie. Teraz dopiero rozpoczyna sie walka, a mnie przeraża ilosc pracy, która mnie czeka. Chęci zerowe <ok> Czemu mnie to nie dziwi? Łóżkowa środa. W ogóle nie odpoczęłam. Znowu wszystkio takie porozwalane, nic sie ze soba nie łaczy. Bałagan w pokoju, w głowie, w tekstach pisanych. Słodko.

Śmierć.

6 maja 2012

Umarłam. Po prostu jestem cieniem człowieka, a kiedy juz myslałam ze jest dobrze to odkryłam, że jestem żenującą imitacją samej siebie. Nie jest dobrze. Potrzebuje zeby ktos dał mi powietrze. Nic wiecej. Powietrza.

22 marca 2012

Całkowicie opadłam z sił. Wszystko się na mnie zwaliło i nagle wydaje mi sie, ze jestem mądrzejsza od wszystkich. To walka. To moja obrona. Nie radzę sobie z niczym. I wszystko przelatuje mi przez palce. Ucieka.

Nie mam siły. CHyba jeszcze nigdy nie czułam sie tak źle, jak dzisiaj.

Died.

15 lutego 2012

Umarło we mnie coś dobrego. Jakiś napęd. Każdy dokoła rusza na przód albo chociaż stara sie to zrobić, a ja? Ja stanęłam w miejscu. Osiadłam na mieliźnie. Im częściej się zawodzę tym trudniej jest sie podnieść. Najgorsze jest to, że nikt nie słucha niemego wołania. Kiedy juz wydaje mi się, że jest lepiej to nagle budze sie rano i wszystko jest spotęgowane. Złość, smutek, tęsknota, nadzieja. Kurewsko zjebana opcja.

Rysa.

30 stycznia 2012

Rozpadłam sie na milion tysięcy kawałków i nie potrafię się pozbierać. Jedyne, co mi pozostało to zwyczajnie udawać, chociaz i to przychodzi z trudem.
Krztuszę się własnym oddechem.

Przemiany.

27 stycznia 2012

Rzeczy, które przez krótką chwile dawały mi radość ci spełnienie zamieniaja się w smutek, smutek zamienia sie w niewiedze, niewiedza zamienia się w brak zrozumienia, brak zrozumienia jest nicością. Tym sposobem leżę w łóżku, siedze w szkole, ide ulica (…) i nie moge przestać myśleć. Ciąglę łapię się na analizowaniu. Kurde. Czy jestem naiwna? Teraz nie moge zrobić nic tylko czekać, aż druga strona się określi. Moge czekać na zrozumienie, które potem w zalezności od tego co usłyszę zamieni się albo w smutek albo w radość. Daj Boże by znów nie była to niewiedza. Nie zniosę jej dłużej. Potrzebuję klarownych sytuacji, których z jakiegos powodu nie może mi dać. Albo nie chce.. Nie rozumiem. Wkurwia mnie to.

Hm. Przegladając notki znalazłam jedno, jedyne zdjęcie które kiedykolwiek wrzuciłam tutaj. Wakacje 2010. To zabawne jak bardzo od tamtej pory zmieniło sie wszystko co mnie otacza. jak bardzo ja sie zmieniłam (nie tylko wizualnie). ‚Czas pędzi nieubłaganie’ i mam dziwne poczucie, że przelatuje mi przez palce, ze nie korzystam. Musze to naprawić. Szybko.

Cholera!

6 stycznia 2012

Nienawidzę być zwodzona. Nienawidzę kiedy ktoś nie wie czego chce. Potrzebuję mieć wszystko podane na dłoni, karty wyłożone na stół. Dlaczego nie moze być tak łatwo jak chcę?! W mojej głowie nie najlepiej. Staram sie to poskładać, ale nie umiem no nie potrafię. Sytuacja przerosła mnie dwa razy.
Chyba zostane lesbijką :<
Muszę zająć się przyjaciółmi, którzy ostatnio coraz częściej zawodzę, zostawiam. Ukrywam się w swojej norze, bo tak jest mi łatwiej. Zmienilam sie. Nie jestem juz tak otwarta. Każdego ranka przywdziewam maskę, bo to opanowałam do perfekcji. Wszystkie swoje cechy zamieniłam na wredotę, która działa dla mnie jak tarcza obronna i czasami dopiero po fakcie ogarniam, że niepotrzebnie kogoś zraniłam. Ot tak z własnej głupoty. Ale potem myślę sobie ile razy to mnie raniono i gubię się gdzieś między skruchą a egoizmem. balansuję po cienkiej linii i co chwile przekraczam granicę to w tę to w tamtą stronę. Przestałam rozumieć.

`Krzyczę choć nie mam czym

27 grudnia 2011

Znowu mam bałagan w głowie. Raz jedno, raz drugie. Męczy mnie ciągła niewiedza i gonitwa. Do tego pewien osobnik ostatnio mocno nie daje mi spokoju. Mam tyle wątpliwosci i tyle pytan lecz wszystkie pozostawione bez jakiejkolwiek odpowiedzi. Męczy mnie wszystko tak straszliwie, jednak zawsze wolę robić dobrą minę do złej gry. Nie jest dobrze i dawno nie było. Chwile uśmiechu muszą wynagrodzić mi długie tygodnie bezsensownego bytu.

Najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że jestem tak młoda. Co ja mogę wiedzieć o życiu? No właśnie. Na razie wystarczy mi to, co wiem o sobie i zdecydowanie nie jest to dobre. Potrzebuję jakiegoś napędu, powietrza.

Tia.

11 grudnia 2011

Dlaczego kiedy wydawało mi się, ze wszystko we mnie ożywa, że jestem juz odporna, zę zrozumiałam to w jednej chwili wszystko umarło? Runęło niczym misternie budowany mur. Chyba jestem bardziej naiwna niż mi się wydawało. Potrzebuję łóżka, spokoju i wyłączenia. Każda część mnie woła pomocy o którą nie potrafię wprost się zwrócić. Gdzie umknęło mi coś dobrego? Muszę to znaleźć a potem ruszyć. Marzę o tym.


  • RSS